wtorek, 2 kwietnia 2013

chapter six ♥

po kilku dniach Zayn wyskoczył z prośbą do Stelli by poudawała jego dziewczynę,bo w jego rodzinie będzie taki mały zjazd rodzinny i ma takiego kuzyna,który zawsze z niego drwi.I dlatego teraz jadą do Bradford.Stella przybrała pudrową sukienkę,rozkloszowaną u dołu,czarną ramoneskę i baleriny.Denerwowała się
-Zayn,a jak coś zepsuję?
-a niby co miałabyś zepsuć.?-Malik splótł ich dłonie na jej kolanie.
-coś źle zrobię..nie miałam chłopaka,nie wiem,jak mam się zachowywać.
-bądź sobą.związek nie powinien nikogo zmieniać.zresztą.i tak jesteś idealna.Mądra,śliczna,często się uśmiechasz,nie obrażasz się gdy walę ci tekstami o seksie i to z tobą tylko się z nich śmiejesz,często siedzisz mi na kolanach,jesteś punktualna choć raz twierdziłaś,że jesteś w połowie drogi a byłaś jeszcze w łazience i to w bieliźnie.hah,twoja mina,gdy stanąłem 5 sekund później w drzwiach była bezcenna.uparta,zboczona i pieszczoszek.takiej dziewczyny to ze świecą szukać
-skup się na drodze kotek,bo bzdury gadasz
-bzdury.? ile jeste 2+2x2.?
-sześć.
-większość badanych twierdzi, że osiem. jesteś mądra.
-może.. daleko jeszcze.?
-mam wliczyć godzinę na postój.?bo w tej sukience wyglądasz tak,że wziąłbym cię w każdej pozycji na tylnej kanapie.-rozplątał ich dłonie i pogładził jej udo a ona się roześmiała.
-to gdzie się zatrzymujemy.?
-tutaj niedaleko jest taki lasek.nikt nam nie przeszkodzi.
-no to się zatrzymasz.-zaśmiał się złowieszczo
-i tym sposobem znów potwierdzam jeden z wymienionych powodów twojej idealności.
-kurczaki,znów zgadłeś.
-wiesz,mam jednego ptaszka,ale wątpię, że to kurczak..
-pfhahahhaa. i jak tam moje udo.?
-a diękuję, znakomicie.wjechałbym dalej,ale jednak jest strach,że oberwę w buźkę
-i dobrze myślisz.
-ale jesteś pewna, że nie mogę.?
-pewnaa..
-ale tak na 100%.?
-na tysiąc
-i nic cię nie przekona.?
-Zayn zabieraj łapę bo chce dojechać żywa
-i tak udowodniłem, że jesteś uparta.czy ja o tym nie wspominałem w mojej liście rzeczy,dlaczego jesteś idealna.?i wolę twoją rączkę.-uśmiechnął się i ponownie złączył ich dłonie wjeżdżając do lasku. zaśmiała się
-serio.?hah
-noo...to wjeżdżamy trochę głębiej i tylna kanapa nie?
-no oczywiście.
-mrr..-jednym przyciskiem włączył przyciemniane szyby i się zatrzymał.-to wychodzimy
-jakoś mi się nie chce..-zaśmiała się i zsuneła trochę na fotelu.a on.?sprowadził ją do pozycji leżącej.-i co.?
-..-nachylił się i zcalował linię od dekoltu i wzdłuż jej szyi.-miałem na myśli spacer skarbeńku.-mruknął cicho przygryzając płatek jej ucha a jej aż serce stanęło w gardle
-to chodźmy..
-...-znowu cisza.on już wiedział, że dałaby mu się pocałować,ale chciał się podroczyć,więc przejechał językiem po jej dolnej wardze..i górnej..ii...wyszedł z samochodu.
-ugh.! jesteś okropny.!-wyszła za nim i założyła ręce
-co ja takiego zrobiłem.?-zaśmiał się,chwycił ją pod ramię tak by oparła na nim głowę i tak ruszyli na przechadzkę.Spoglądała na jego profil świdrującym spojrzeniem i mruknęła
-jaki ty jesteś seksowny
-haha.na prawdę.?
-tak.ten lekki zarost,śliczne brązowe oczy,pełne usta..-rozmarzyła się a spadająca szyszka pozwoliła jej wrócić na ziemie.On się tylko roześmiał i cmoknął ją w nos.Resztę drogi do Bradford przespała na siedzeniu pasażera.Potem przeniósł ją na swoje łóżko.