sobota, 13 kwietnia 2013

chapter seven ♥

Zjazd odbył się w ogrodzie,bo było ciepło. Grali akurat w siatkę, Zayn był w przeciwnej drużynie,zagdała go i zamiast odbić piłkę on ją złapał. spokojnie odłożył ją na trawę i zaczął gonić swoją 'dziewczynę' w celu zemsty.
-spokojnie kochanie.opanuj emocje..
-ładnie to tak zagadywać podczas piłki setowej?!
-ja tylko do ciebie mówiła, było się skupić.
-ja się skupiałem..-złapał ją i przyciągnął do siebie -na tobie..
-to już nie moja wina.haha
-właśnie, że twoja-musnął kilka razy jej szyję,podbródek i już chciał trafić na usta gdy coś przykleiło mu się do stopy.Tym czymś okazała się najmłodsza dwuletnia kuzynka mulata,więc wziął ją na ręce i podrzucił w góre.Wieczorem dopiero byli sami. W jego pokoju. Rozmawiali o upartości.
-ze mną tak łatwo nie będzie Malik..
-zawsze dostaję czego chce.-pochylił się nad nią, musnął lekko jej usta a kiedy chciała pogłębić pocałunek odsunął się z zawadiackim uśmiechem - widzisz?ustępujesz..sama tego chcesz.dobranoc.-cmoknął ją w nos i się położył a ona parsknęła śmiechem i wyszła do łazienki.Wróciła w samej bieliźnie.
-wiem,co próbujesz zrobić i nie uda ci sie..
-ja nic nie robie. w sukience byłoby mi niewygodnie
-dobranoc drugi raz.
-dobraaanoc-wyszeptała mu cicho do ucha i przygryzła płatek. Zacisnął zęby i udawał, że śpi,ale ona nie dała za wygraną. Przytuliła się do jego pleców,założyła nogę na jego biodro i pogładziła go po nagim torsie.
-bądź silny Malik, bądź silny...
-Zaaaaaaayn...-otuliła jego szyję ciepłym oddechem i nie wytrzymał.w jednej chwili położył się na niej by odciąć ucieczkę i wpił się zachłannie w jej usta.
-hmm.nie ma tu twojego kuzyna,nie musimy udawać kotek..
-mam to w dupie.-zjechał spragnionymi ustami na jej szyję a dłońmi już błądził po całym jej ciele
-już,wystarczy.-ze śmiechem go odepchnęła a on spojrzał na nią ze świeczkami w oczach co w połączeniu z jego mega czerwonymi ustami wyglądało w jego przypadku wręcz nieziemsko. I tak zaraz połączył ich usta i nie pytając o pozwolenie splątał ich języki
-Malik...mmmh..już,dobranoc..
-mhmmm..już..
-no to już.-zepchnęła go z siebie-nie jesteśmy parą,nie pozwalaj sobie za dużo.
-dobra.nigdy więcej nic takiego nie zrobię.
Jak powiedział tak zrobił.Przy rodzinie owszem,przytulał ją często, ale od tego wieczoru nawet nie zbliżył do niej swoich warg.Spał plecami do niej i trzymał się 'swojej połowy łóżka'. W drodze powrotnej wręcz rozbierali się,taki był upał. Stali w korku.Po trzech godzinach Malik zaczął walić głową w kierownicę.
-przejechaliśmy 5 metrów,no ile można.!? Ja mam w tym aucie leki dla Tomlinsona. 
W końcu nie wytrzymał.Cofnął się i z piskiem opon wykonał drift godny podziwu. W godzinę byli w domu.Podrzucił ją do jej mieszkania a sam wrócił do siebie, gdzie działo się właśnie to,co przewidywał. Upał szkodzi Louisowi,robi mu się ciągle słabo.Gdy mulat wszedł zaraz podbiegł do schodów i złapał swojego potworka,który akurat mdlał.
-cześć błękitku.- tak na niego mówił gdy to się działo,ponieważ Lou gdy jest słaby z powodu upału ma baaaardzo intensywnie błękitne oczy.Louis tylko przytulił się i oparł głowę a ramię bruneta.
-i jak zjazd?
-wszyscy się nabrali,więc ok.a jak u Ciebie? jak Kate?
-słabo mi. nabrali?była,ale musiała się zająć swoją siostrzeńco-córką..jeśli dobrze zrozumiałem.to wy nie jesteście parą?bo ja nie rozumiem..
-nie jesteśmy razem Louis.A chłopaki? byli?
-Harry był..schlany w trzy dupy, jak zawsze odkąd Ariana mu wygarnęła.
-wygarnęła mu?
-najpierw powiedziała delikatnie,że nie chce być kolejną laską na jedną noc..a potem jak zobaczyła zdjęcie.. fotoszop jak wychodzi z jakąś laską z klubu to się wkurzyła, wygarnęła, że jest zwykłym dziwkarzem i już nigdy się nie zmieni.pół Londynu to słyszało. No i od tej pory cud jak spotkasz go trzeźwego. Zayn...?
-tak?
-ja zaraz..
-nie,nie,nie! hej,no już.-Malik troszkę spanikowany poklepał go po policzku i mocno przytrzymał.
-ciepło...
-Lousieeek...-chłopaka wziął na ręce i usiadł z nim na kanapie przy klimatyzatorze. 
-Zayn..?
-tak?
-dziękuję.
-za co?
-że jesteś..